Coraz więcej miast rezygnuje z sylwestrowych pokazów sztucznych ogni, tłumacząc to troską o zwierzęta, które w tym czasie przeżywają prawdziwe katusze. Czy ich śladem pójdzie także Szczytno?

Skończcie z sylwestrowym horrorem
Lekarz weterynarii Joanna Rozbicka wielokrotnie spotkała się z negatywnymi skutkami odpalania fajerwerków i dlatego jest ich zdecydowaną przeciwniczką

LUDZIE SIĘ BAWIĄ, ZWIERZĘTA CIERPIĄ

Wielkimi krokami zbliża się sylwester i Nowy Rok. Dla ludzi to czas beztroskiej zabawy, ale zwierzęta, przerażone hukiem petard, przeżywają wtedy męczarnie. Stres wywoływany u nich przez wybuchy często prowadzi do tragedii. - Dwa lata temu trafił do mnie pies, który tak wystraszył się huku petardy, że zerwał się ze smyczy i wpadł pod samochód. Wskutek tego doznał krwotoku wewnętrznego i złamania kręgosłupa – wspomina lekarz weterynarii Joanna Rozbicka, właścicielka Przychodzi Weterynaryjnej „Ryś” w Szczytnie. Dodaje, że co roku zgłaszają się do niej opiekunowie czworonogów, prosząc o wypisanie ich pupilom środków uspokajających. Dlatego jest zdecydowaną przeciwniczką odpalania fajerwerków. - Uważam, że to marna rozrywka. Sama nie kupuję petard moim dzieciom. Lepiej te pieniądze wydać na karmę dla zwierząt i zanieść ją do schroniska – przekonuje doktor Rozbicka.

W podobnym tonie wypowiadają się szczycieńscy obrońcy praw zwierząt.

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.